Translate

środa, 26 czerwca 2013

Rozdział 3 "Wybuch w pracowni chemicznej "

No to chyba wszystko co wam powiedziałam o przyjaciołach i w ogóle . Dziś jest piątek ostatni dzień do szkoły w jutro ( w sobotę ) idę z przyjaciółmi na pizze lub kebaba jeszcze nie wiemy . Opowiem wam co się dziś wydarzyło , a raczej co zrobiła mi Amber . 
   

                                                                  *****


Pa mamo - powiedziałam odjeżdżając na deskorolce do szkoły .
  
Pa córeczko tylko uważaj na siebie ! - odpowiedziała mi rodzicielka .
  
Kiedy byłam już w połowie drogi zagapiłam się  w pięknego maltańczyka KOCHAM TĄ RASĘ PIESKÓW zaraz przed labradorkami . I nie zauważyłam kamienia , a więc się potknęłam na szczęście nie zdążyłam upaść bo Kuba mnie przytrzymał . Poszliśmy razem do szkoły .
    

                                                                   *****


Na miejscu  postawiłam  deskorolkę   tam gdzie stawiam ją zawsze i  poszłam do stojących w kącie dziewczyn z naszej paczki . Dziewczyny majstrowały coś przy tabletach ale to nie tylko one cała szkoła miała takie , to były raczej  iPady    ale ja się nie znam  . Chciałam się zapytać przyjaciółek co się dzieje ale pani Dyrektor mnie wołała .

                                                                  *****


 - Olivio , Olivio !!!! choć do mojego gabinetu - wrzeszczała ciągle . Miałam nadzieje , że chociaż  ona mi wyjaśni o co tu chodzi .

- Tak pani dyrektor - weszłam do jej gabinetu z nadzieją na wyjaśnienia .

- usiądź proszę  !!! - powiedziała pani Kwiatkowska .

- proszę pani !! - odpowiedziałam .

-  słucham ? - mówi .

- ja już siedzę - uświadomiłam chyba nie wyspanej pani .

- o faktycznie - obudziła się . 

- a ja tu w sprawię ?? - powiedziałam.

- proszę weź to - podała mi tablet .

- o rany !!!!!!!!! , a z jakiej to okazji !!!!- wydarłam się na całe gardło , że pewnie ogłuszyłam podsłuchujące dziewczyny .

-  to ma wspomóc prace nauczycieli  w szkole jak i was uczniów , teraz nie musicie nosić książek .

- dziękuje bardzo proszę pani  !!!.

- dobrze , a teraz zmykaj na lekcję .


                                                                *****

Byłam bardzo szczęśliwa ale to nie trwało długo. Poszłam do pracowni chemicznej bo teraz była chemia .Ustałam przy moim stoliku laboratoryjnym gdzie było mnóstwo  probówek . Przyszedł pan Morawski i kazał nam włożyć fartuchy . Mieliśmy 3 probówki czerwona niebieską i żółtą. Powiedział , że trzeba zmieszać niebieską próbkę z żółtą ale ja miałam tylko czerwoną i żółtą .Pomyślałam , że dał mi łatwiejsze zadanie i wlałam je obie do dużego dzbana czy jakoś tak . J nagle wszystko na mnie wybuchło . Podczas wybuchu odrzuciło mnie i spadłam na stolik popchnęłam torbę i mój cały tablet się rozwalił . Dalej już nic nie pamiętam  ostatnie co zapamiętałam to to , że obudziłam się w szpitalu .



Zapomniałam o zdjęciu najważniejszej osoby :

Moja mama :  Jest pisarką i lubi bardzo się o mnie przejmować nawet w okolicznościach kiedy tego nie potrzebuje ale i tak JĄ KOCHAM I ONA MNIE TEŻ  . Jest byłą piosenkarą operowo  popową .

zdjęcie z  www.lansik.pl






Brak komentarzy:

Prześlij komentarz